Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gargulce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gargulce. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2015

uszczęśliwione potwory


kilka fotek z inkowej perspektywy - jak Kasia mawia 
wprost z Krainy Szczęśliwości z samego serca Arkadii
specjalnie dla Was - fotorelacja potwornej inwazji...



to panienka z blogu "Łuk z drzewa cisowego" - nie choruję na tę postać - 
ale muszę uczciwie przyznać, iż ma Ona niesamowity potencjał i szanse 
w niełatwej dziedzinie jaką jest modelling - intryguje bez dwóch zdań... 


  

 

... ZACHWYCAJĄCE gargulce .....

 

 

ci, którzy są już po lekturze bloga Kasi Zbieraczki wiedzą, iż Para Roku 
zostaje nadal parą - i oby udało Im się przetrwać niejedną burzę nie tylko 
lalkowych spotkań - choć nie jest łatwo, gdy tyle pięknotek w pobliżu ...

 

... kulisy fotek, które odsłoni Wam "Łuk z drzewa cisowego" ... 


trochę tego towarzystwa się skrzyknęło - w tym 14 moich postaci, 
jedna wilczyca pozostawiona u mnie na wieczne nieoddanie, co 
oczywiście absolutnie mnie nie zasmuca i Gigi - mej latorośli, 
która w swej łaskawości i wyrozumiałości dla cudzych pasji - 
pozwoliła zatargać pięknooką do Arkadii, kochana córa ... 



piątek, 10 października 2014

kropkami w MH - 2

kreacje od Eryki z bloga Herbaciane Poddasze - dzięki, Eryś <3<3<3

 

 

 


kropkami w MH


Eryka z blogu Herbaciane Poddasze zrobiła dla mych niuń kilka słodkich ciuszków - jakżeby inaczej - w kropki - i choć te konkretnie spódniczki miały być dla mej Vanilii - psinki pinki cooper - w ostateczności komu innemu one przypadły - ku uciesze Oceany, Chanellki i debiutującej na tym blogu wilczycy zwanej Ritą... tę uszatą ślicznotkę dostałam od córy, której przypadła moja lżejsza wersja makijażu - tj. bez mocnych ciemnych ust i groźnych zębiszczy ;D

 

 

 

 

 
tak kropkowe słodkości wyglądały - gdy do mnie przejechały

niedziela, 10 sierpnia 2014

gargulce. gul, gul, gul...


Notki z tagiem ‘gargulec’


POTWÓR W (NA) KATEDRZE

17MAR
Rzygacz, plwacz lub gargulec – trudno sobie wyobrazić bardziej paskudną nazwę dla jednego z bardziej interesujących elementów architektonicznych. Paskudną, ale adekwatną – w końcu odnosi się ona do ozdobnego wylotu rynny, która odprowadza spływającą z dachu wodę daleko od ściany budynku. Podczas ulewy taki rzygacz rzeczywiście „rzyga” lub „plwa” wodą. A gargulec? Znaczy z grubsza to samo, bo po francusku gargouiller to pluskać, bulgotać.

Rzygacze katedry w Orleanie
Najbardziej niezwykłe są rzygacze gotyckich katedr – kamienne, w kształcie smoków, gryfów albo innych monstrów posklejanych z kawałków różnych zwierząt, a także lwów, psów, małp, ptaków, a nawet – ludzkich głów osadzonych na zwierzęcych korpusach. Wydaje się, że wyobraźnia średniowiecznych twórców nie miała granic… Można byłoby sobie zadać pytanie, co właściwie robią takie maszkary na ścianach katedr? Obok postaci świętych, aniołów, Matki Bożej i Jezusa – diabły  i potwory? Trzeba jednak pamiętać, że – po pierwsze – dla nieumiejących czytać wiernych dekoracje rzeźbiarskie i malarskie były jedyną dostępną „księgą” objaśniającą historię zbawienia, a także zasady rządzące światem. Po drugie zaś, katedra stanowiła swego rodzaju sumę wiedzy o świecie, obraz świata działającego według określonych reguł, w którym występują zarówno dobro, jak i zło.
Rzygacze pełniły więc podwójną funkcję: praktyczną i symboliczną. Funkcjonalnym „urządzeniom” nadawano formy zaczerpnięte zarówno z przedchrześcijańskich wierzeń i tradycji, z legend i mitów, jak też z bogatej symboliki biblijnej, na przykład z Księgi Apokalipsy. Umieszczone na zewnątrz świątyni, miały symbolizować strefę świecką, w której na człowieka czyhają pokusy wiodące do grzechu. Za progiem katedry rozpościerało się już królestwo Boga, do którego zło nie miało dostępu. Wewnątrz, w miejscu świętym, człowiek mógł się czuć bezpieczny pod Bożą opieką.

Orlean
Warto dorzucić, że zwierzęta oraz istoty mityczne, takie jak chimery czy gryfy, miały w średniowieczu swoje konkretne, symboliczne znaczenia, zwykle dość skomplikowane, a nierzadko nawet ze sobą sprzeczne. I tak na przykład lew bywa uznawany zarówno za uosobienie sił dobra, jak i zła, za symbol siły duchowej i jednocześnie – dzikich żądz. Jego siła, odwaga i czujność uczyniły też z niego uosobienie dobrego strażnika, stąd lwie wizerunki pojawiają się często na drzwiach i przy bramach – podobną rolę lwi rzygacz mógł pełnić także w przypadku kościoła.

Orlean
Z kolei pies, najlepszy przyjaciel człowieka, z jednej strony symbolizuje wierność, co dla nas dość oczywiste, ale z drugiej – nikczemność, a nawet pogaństwo lub herezję. Rzygacze często przyjmują też postać smoków lub innych zwierząt „wężopodobnych”. W biblijnej Księdze Apokalipsy „Smok, Wąż starodawny” uosabia Szatana, więc oba te  stworzenia – smok i wąż – uznawane są za obraz sił demonicznych, sprzeciwiających się Bogu. Jak wiadomo, wąż na kiepską opinię zapracował sobie już wcześniej, pamiętnym występem w Raju… Także i smoki, znane z dawnych mitów i podań, reprezentowały zwykle siły groźne dla człowieka.

Orlean
Na koniec warto dodać, że nie wszystkich zachwycała nieograniczona wyobraźnia średniowiecznych rzeźbiarzy, która znalazła ujście w fantastycznej rozmaitości kamiennych rzygaczy. Już w XII wieku późniejszy święty, Bernard z Clairvaux, krytykując nadmierny przepych widoczny w architekturze i wystroju świątyń, w swej Apologii do opata Wilhelmapisał: „W klasztorach, w obliczu braci czytających, jaki sens mają te śmieszne potworności, dziwne jakieś brzydkie piękno i piękna brzydota. Cóż robią tam nieczyste małpy, dzikie lwy i potworne centaury, pół-ludzie, pręgowane tygrysy?”. Cóż, najwidoczniej rzecz gustu…

modny George - odpoczywa



 




modny George - 3


 

 

 

modny George - 2


 


  

 

 

tak, troszkę George był niesforny, troszkę był...


modny George



przystojny ale nieco speszony młodzieniec


jak z licealisty zrobić prawdziwego mężczyznę?
poza nauką dobrych manier i ogłady, szermierką, 
wespół ze sztukami pięknymi, literaturą i podróżami
warto również po prostu odpowiednio ubrać
kandydata na gentelmana - tak, by nie tylko
móc z nim ciekawie spędzić czas - ale i by można
z przyjemnością zawiesić na nim oko (i nie tylko?)


 

 

 

niestety, nie udało się namówić go na zmianę spodni - choć osobiście uważam, iż prawdziwy gentelmen nagich nóg nie pokazuje (poza sypialnianą sytuacją)
 - na zasadzie modowego eklektyzmu mogłabym zgodzić się na długość 
"za kolano" lub do pół łydki - ale takich akurat brak w garderobie George'a
 (a długie należą do Uszatego wilka, który z nich nigdy nie wyskakuje ) - 
a skoro to jeszcze licealista - no cóż, uległam...
oj, sporo jeszcze mam do zrobienia, oj, sporo...