po Miriam przyszedł czas na kolejną simbetkę z Dziwaczkowa -
ciemnoskórą o karmelowych włosach pięknotkę, która śmiało
mogłaby nosić miano Naomi czy Jennifer - konkurując urodą
i wdziękiem ze swymi słynnymi wszak imienniczkami :)
dzisiaj modelka żegna się z Szydełeczkowem, pozostawiając
wspomnienia miłych chwil i mnóstwo fot z sesji -
jak się pewnie już domyślacie - na niejeden post :)
Kasia na drogę ubrała Ją w kremowy żakiecik z perłowo-
morelkową różyczką, spódniczką w delikatnym odcieniu
indyjskiego różu oraz długie o mocnej barwie butki, które
właściwie zdeterminowały wiodącą kolorystykę zestawu :)
simbetka jest w najistotniejszej części sobą -
czyli oryginalna głowka na pożyczonym
ciałku od nieznanej mi Christine - zwanej
w Dziwaczkowie miękkobrzuchą Kryśką...
wyjeżdżając - simbetka zabiera w papierowej torbie wszystkie
widoczne poniżej elementy - narękawki to niejako wymuszona
część tego kompleciku - gdyż prawa dłoń ślicznotki została
okrutnie potraktowana przez Gryzacza nieznanej
proweniencji - uwierzcie, nie chcecie tego oglądać ;(
a jak się prezentuje kasina karmelkowowłosa w całej swej
ciuszkowej okazałości - niebawem przybliżą kolejne posty -
z przewiewną bawełną w roli głównej - wariacje na temat
pastelowego różu, malinowej fuksji i gorzkiej czekolady