wtorek, 15 lipca 2014

LUCY na mechanicznym rumaku wieczorową porą

realizując sesję wieczorową porą w związku z konkursem u Imago - nie mogłam obojętnie przejść obok tej cudnej maszyny - stąd takie niezobowiązujące fotki





niedziela, 6 lipca 2014

wędrówki niejednej widokówki - mcDonald w Centrum


zdecydowałyśmy się na MCD - zwłaszcza na waniliowe kręciołki z włoskiej maszyny (dzięki, kochana, za sponsoring! wolałam pocztówki z galerii ale TY wolałaś mnie jednak nakarmić) 
ale śmieszniejsze jest to, że i dziewczyny - chyba jednak dosyć dotąd sceptyczne względem lal (że nie wspomnę o trollinkach) - same nakręcały "się i mię" do sesji fastfoodowej...


 

 

 

to, co widzą wasze oczy - to efekt zauroczenia tą małą skrzatką - ale tym razem nie ja fociłam niunię, tylko kolejna ofiara trolowej miłości - mało tego - Flora została zaproszona na wycieczkę do Grecji - za 2 tygodnie... 
a tych, co chcieliby mi współczuć, że ona, nie ja - śpieszę uspokoić : powyżej 20 stopni celcjusza kiepsko funkcjonuję i z własnej nieprzymuszonej woli nie wybieram się do tzw. ciepłych krajów... 
ostatnio letnia Polska zanadto wulkanicznych temperatur nam dostarcza, co już dla mnie jest wystarczającą męczarnią - jeszcze płacić za siódme poty?!

wędrówki niejednej widokówki - Centrum


a teraz część nieoficjalna - pobiegałyśmy tu i tam z Florą, która tak się rozkręciła w miastowej sesji, że chętnie pozowała lawinowo wręcz...


 

impreza w ogrodzie saskim

 

zajrzałyśmy do "Zachęty"

 
a szukając toalety w galerii - można było dojrzeć klimatyczne okienko pod schodami...

 

wypatrując jakiejś jadłodajni - napotykałyśmy ciekawe "obrazy" i budowle

 

 
wyburzanie hotelu robotniczego - halo, czy tu telefon zaufania dla lal? 
co trzeba zrobić, by móc prowadzić maszyny podczas wyburzeń i rozbiórek?

 


a to moje jakże cenne trofea z galerii "Zachęta" - za 3,50 pln 

 urocza para z lewej strony - to "wiosna" Kazimierza Sichulskiego, kojący romantyczny widoczek z prawej to "dziewanna" Jana Stanisławskiego, a ta intrygująca pasieka to właśnie "ule na Ukrainie" tego samego pędzla ;D kocham nastrojowe reprodukcje - cieszę nimi oczy podczas lektur ciekawych książek - jako zakładki umilają chwile...


wędrówki niejednej widokówki - oś Saska


w niedzielne samo południe wybrałam się na wycieczkę w stolicy - na spotkanie z serii "spacerkiem wesoło po W-wie..." namówiła mnie 1 koleżanka - wybrało się nas 3 (licząc z Florą 4) - a w sumie grupka z innymi zaciekawionymi warszawiakami była dość pokaźna, co chyba jednak dobrze o nas świadczy ... 

 

 

na trotuarze tablica pod hotelem "Bristol" z planami Sasa w większości niezrealizowanymi choć wykutymi - oraz pamiątkowa "księga" na cześć Polaków deszyfrujących enigmę


po zmianie warty żołnierskiej ...

 

 
fantastyczna makieta w szklanym domku na tyłach pomnika nieznanego żołnierza


i wisienka - my z panem Przewodnikiem - z którym zobaczymy się za tydzień w Łazienkach



czwartek, 3 lipca 2014

Marlenka poznaje dwie koleżanki - 2

Marlenka nie tylko świetnie bawiła się podczas sesji u Oli - ale jeszcze dostała sympatyczny prezent - nową fryzurkę - ja nie mogłam poradzić sobie z jej niesforną grzywką, a Oleńka rachu-ciachu i po strachu! a przecież kocham grzywki - a Marlence rzeczywiście w niej tak ślicznie...

Marlenka ma kucyka i jako jedyna w towarzystwie pannica - niebieskie cienie!

 

 

 

 

 
dziękuję, Oleńko w imieniu swoim i mej  chmurkowej paskudki!

Marlenka poznaje dwie koleżanki

u Oli jak się okazuje, mieszka sobie nie tylko słodkościowa Petunia ale i małe a charakterne 2 blythe pet shop, zwane pieszczotliwie paskudkami - jak tylko się o tym dowiedziałam - musiałam Marlenkę zabrać ze sobą do Oli - Marlenka jest nie tylko nadal strasznie samotna - ale jeszcze do tego ogromnie rozżalona - wciąż nie przyjechała jej nowa psiapsiółeczka od serca - choć już sukienki i 2 komplety pościeli same się wyszydełkowały, a nawet mój rodzony i osobisty brat pożyczył im coś fajnego a romantycznego do sesji paskudkowej, ale sza...!




niunia z imponującą grzywką oraz prawdziwa elegantka rodem z Paryża witają speszoną nieco a mocno poruszoną spotkaniem Marlenkę - paskudki połączyła miłość do butów - ten, kto ma malutkie lale, doskonale wie, iż najczęściej to uczucie nieodwzajemnione, każda para jest więc na wagę złota, choćby to był plastikowy tombak!


środa, 2 lipca 2014

torebunie dla PETUNI


na wakacje - prawie na każdy tydzień ciepłych miejmy nadzieję dni -
tęczowe torebunie dla wiewiórkowej niuni Oli, słodkiej pullipki ...

Petuniu! możesz sobie je dobierać wg humoru - dla się i koleżanek ;D